WITAMY NA STRONIE KOSZALIŃSKIEGO KLUBU TRIATHLONOWEGO  TRIATHLON TKKF KOSZALIN

Dziękuję Tobie za odwiedziny

Nazywam się Radosław Gudaniec

Rozejrzyj się po naszej stronie internetowej
i poznaj nas lepiej.

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować, napisz parę słów w księdze gości

Zapraszamy do wspólnych Treningów.

Jest nas coraz więcej, co widać i słychać !

Zapraszam do pływania, jazdy na rowerze, biegania.

TRIATHLON CZEKA NA CIEBIE


Polecane zawody Triathlonowe

na rok 2017

1 Lipiany , Charzykowe ,, Jastrowie, Gdynia , Frankfurt n/Menem., Przechlewo


21-23 Odbyły sie Mistrzostwa Polski w Pływaniu w Olsztynie Master. Dorota Gudaniec zdobyła 7 medali/ 2 srebne , 3 brązowe , oraz 2 brązowe w sztafetach Klubowych. Gratulacje !


Wyjście z wody , half Ironmen Charzykowy. Radek Gudaniec IV miejsce +50 czas 5:17,24

Andrzej Adamczak na trasie Half Ironmen Charzykowy , biegnie po pierwsze miejsce w swojej kategorii.

Dorota Gudaniec najlepsza w Polsce Triathloniska w kat +50 .Trasa rowerowa TRI Charzykowo 12 czerwiec 2016

TRI Przechlewo Trening Koleżeński 09.07.2016

TRI Przechlewo Trening Dorota Gudaniec

TRI Przechlewo Kuba Michalski

TRI Przechleo Trening Pływavki 2016

TRI Przechlewo Trening Kolarski
TRI Przechlewo , trening Kolarze Władek i Kuba w oczekiwaniu na start.
TRI Przechlewo , start etapu Kolarskiego 09.07.2016

Relacja z Zawodów-dowiedz się jak było...



Mistrzostwa Polski Dyst. długi 1,9-90-21,450 Maj 2015


XXX Międzynarodowy Bieg uliczny Osińskiego-Szczecinek 28.4.2013

cache_2437188122png




Relacja z Maratonu w Toronto 2012

15 października 2012

Dzień po maratonie. Wstaje rano z łóżka ( po nieprzespanej ) i upadam na kolana, nogi są ciężkie   i bolące. Niczym dwie kłody odmawiają mi posłuszeństwa. To cena za wczorajszy maraton…ale warto było.

 

Wstaliśmy rano o 5 aby zjeść lekkie śniadanie i wypić kawę. Nastroje mieliśmy grobowe bo na dworze było jeszcze ciemno i w dodatku padało. Na samą myśl o biegu w taka pogodę robiło się źle. Wyjechaliśmy o 6:30 a o 8 oddaliśmy ciuchy do szatni. Czekając na start padało. Całe szczęście mieliśmy jednorazowe płaszcze przeciwdeszczowe.

 

Przed samym startem puścili hymn Canady a zaraz po nim przestało padać. Rozpoczęliśmy więc maraton bez deszczu. Pierwsze 10km biegło się w dużym tłumie. Po 13 km dali pierwsze żelki energetyczne. Co każde 2 km były stoiska z napojami-najpierw dawali powerady, a po nich wodę.

Trasa była piękna prowadząca przez główne ulice Toronto i wybrzeże jezioro Ontario. Pół maraton przebiegłam w 1;46 a więc blisko swojej życiowy (1;44). Już wtedy podbudowałam się że dosyć dobrze mi idzie. W tyle miałam też konika z czasem końcowym na maraton na 3;45 więc to też mnie podbudowało. Po 23 km wziełam tabletkę przeciwbólową bo już czułam że zaczyna boleć mnie głowa. Tabletka pomogła. Do 30km trasa mineła mi szybko.

 

Najbardziej dłużyło mi się od 31km do 35km bo była długa agrafka. Potem miałam nadzieję że końcówka dystansu doda mi skrzydeł….ale nie dodała. Najgorsze co wspominam to ostatnie 2km.

A więc po 40km poczułam ścianę. Ból nóg i zimno dawały mi znać że organizm ma dość. Ale wtedy zobaczyłam plakat jakiegoś kibica z napisem „Pain is temporary” (ból jest tymczasowy), i zdałam sobie sprawę że zaraz jest koniec. Że ok. 12min dzieli mnie do wpadnięcia na metę i skończenia tego bólu. Wziełam ostatni oddech i już te ostatnie 2km biegłam tylko sercem i głową. Widziałam tylko tłum który dopingował na ostatnim kilometrze przed metą. Dałam radę:) Wpadłam na mete

i spojrzałam na stoper 3:41!

 

Życiówa! Nawet nie marzyłam o takim czasie. W tym momencie nawet zapomniałam o bólu taka byłam szczęśliwa. I Madei t! Krzyczałam razem z tłumem.

 

Maraton zakończył się sukcesem dla nas wszystkich. Byliśmy zadowoleni i szczęśliwi że to już koniec:)

Katarzyna Gudaniec


cache_2429272662png

Mój pierwszy maraton-Poznań 10.10. 2010 (archiwum)

11 października 2010

2 Wieczór po maratonie. Teraz leżę w łóżku po dzisiejszych zajęciach. Mam chwile refleksji po wczorajszym maratonie. Na pytanie jak było mówię szybko-super! To było coś w czym czułam się super. Coś co nie zależy od szybkości czy zręczności ale coś co związane jest z wytrzymałością i siłą. Był to Również bieg z głową.

 

Pogodę mieliśmy super. Na starcie o godzinie 10 było rześko potem zrobiło się troszkę cieplej i przyjemnie świeciło słońce. Na stracie stanęło ponad 4 tysiące zdrowo walniętych osóbJ Pierwsze 10 km biegłam z tłumem. Człowiek przy człowieku jak w jakiejś kolejce za mięsem. Aż źle się biegło tak było ciasno. 10 a 20 km machałam ludziom i słuchałam okrzyków kibiców. Trochę też pogadała z paroma osobami.

 

Od 15 km zaczęłam też brać kawałki bananów, Powerady i popijałam to wodą. Robiłam tak do końca na każdej stacji która była co 5 km. Czułam jak to dodawało mi to PoweraJ Po 21 km a więc połowie czułam się super. Chciałam przyśpieszyć ale bałam się że przyśpieszenie w tym momencie może być głupotą. Nie biegłam nigdy więcej niż 30km i nie wiedziałam jak po tym dystansie zachowa się mój organizm. Pamiętam też słowa trenera jak opowiadał o takich herosach co za szybko poczuli skrzydła. Wstrzymałam się więc z przyśpieszeniem i tylko delikatnie wydłużyłam krok.

 

Po 20 km minęłam Ewelinę z drużyny Gazety Wyborczej, po 25 km minęłam Jarka ,po 30km minęłam Tatę a po 39km Piotra z Drużyny Wyborczej. Po 30 km czułam że to już końcówka ale również że to najtrudniejsza dycha. Bałam się ciągle znacznie przyśpieszyć. Bałam się że nagle stracę moc i np. że na 40 km stanę jak słup soli. Czułam się jednak bardzo dobrze. Fajne było uczucie jak nogi mnie niosły a widziałam jak biegacze dookoła schodzili z trasy albo szli z wielkim bólem.

 

Po 30 km włączyłam Również MP3. Specjalnie jej nie włączyłam wcześniej tylko czekałam na moment kryzysowy. Wiedziałam że muzyka mi pomoże. Jednak kryzysu nie było więc stwierdziłam że po 30km włączę ją i już muzyka doniesie mnie do metyJ I tak byłoJ Również dużo pomogli mi kibice i cała ta organizacja.

 

Było super! Naprawdę! Nigdy bieg ani żadne inne zawody w całej mojej karierze sportowej nie dały mi tyle satysfakcji co ten maraton. Nie mówię już o jego ukończeniu ale raczej o uczuciu w trakcie wyścigu. Super! W ciągu tych 4,godzin 6min doświadczyłam ogromnej satysfakcji i euforii z uczestnictwa w takiej fajnej imprezie.

 

Czuję głód maratonu. Już myślę nad następnym. Już myślę kiedy i jak się do niego przygotować. Chcę biegać długie dystanse bo daje mi niepowtarzalną satysfakcję:)


Fajnie bo nie Również moja rodzinna drużyna jest tak samo zadowolona. Nic dziwnego: szwagier (Władek) zrobił 3 godziny 50 minut, Siostra (Ula) 4 godziny 9 minut, Jarek 4 godziny 16 minut,Tata 4 godziny 20 minut, Mama 4 godziny 24 minuty. Wszyscy na mecie Również byli w super formie.

To było niesamowite przeżycie i polecam każdemu kto kocha uczucie zmęczenia i pokonywaniu własnych słabości.

Katarzyna Gudaniec- Relacja z maratonu z 2010 z pamiętnika

cache_2429600727png


*Więcej zdjęć z zawodów znajduje się w;Archiwum