WITAMY NA STRONIE KOSZALIŃSKIEGO KLUBU TRIATHLONOWEGO  TRIATHLON TKKF KOSZALIN

Dziękuję Tobie za odwiedziny

Nazywam się Radosław Gudaniec

Rozejrzyj się po naszej stronie internetowej
i poznaj nas lepiej.

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować, napisz parę słów w księdze gości

Zapraszamy do wspólnych Treningów.

Jest nas coraz więcej, co widać i słychać !

Zapraszam do pływania, jazdy na rowerze, biegania.

TRIATHLON CZEKA NA CIEBIE


Polecane zawody Triathlonowe

na rok 2017

1 Lipiany , Charzykowe ,, Jastrowie, Gdynia , Frankfurt n/Menem., Przechlewo


21-23 Odbyły sie Mistrzostwa Polski w Pływaniu w Olsztynie Master. Dorota Gudaniec zdobyła 7 medali/ 2 srebne , 3 brązowe , oraz 2 brązowe w sztafetach Klubowych. Gratulacje !


Wyjście z wody , half Ironmen Charzykowy. Radek Gudaniec IV miejsce +50 czas 5:17,24

Andrzej Adamczak na trasie Half Ironmen Charzykowy , biegnie po pierwsze miejsce w swojej kategorii.

Dorota Gudaniec najlepsza w Polsce Triathloniska w kat +50 .Trasa rowerowa TRI Charzykowo 12 czerwiec 2016

TRI Przechlewo Trening Koleżeński 09.07.2016

TRI Przechlewo Trening Dorota Gudaniec

TRI Przechlewo Kuba Michalski

TRI Przechleo Trening Pływavki 2016

TRI Przechlewo Trening Kolarski
TRI Przechlewo , trening Kolarze Władek i Kuba w oczekiwaniu na start.
TRI Przechlewo , start etapu Kolarskiego 09.07.2016

Ciekawostki


Nowy Mistrz Świata IRONMEN 2015

Wyniki

NAMECOUNTRY SWIMBIKERUN
Frodeno, JanDEU00:50:5004:27:2702:52:2108:14:40
Raelert, AndreasDEU00:52:2404:30:5202:50:0208:17:43
O'Donnell, TimothyUSA00:52:2404:26:1302:55:4608:18:50

 


Pole fitness-czyli ćwiczenia na rurce

cache_2446475320jpg


    Świat idzie do przodu. I całe szczęście:) bo ktoś kiedyś pomyślał, aby zamienic poziomy drążek do podciągnięć , na pionowy z przymoceniami do podłogi i sufitu. Tak narodziła się nowa forma fitnessu nazywana pole dance. Osobiście uwielbiam tę nową nietypwą formę treningową .

  Pierwszy raz poszłam na zajęcia w Szczecinie do fitness klubu "Arkana" aby zobaczyć jak odbywają się zajęcia z pole dance-u . Sala wyglądała jak salka do fitnessu-panele na podłodze a na ścianie lustra. Dodatkiem było 6 pionowych rur i okrągłych materacy. Zajęcia prowadziła wysportowania instruktorka, która na luzie przywitała wszystkich i przypomniała że oczywiście są to ćwiczenia ale ma być też świetną zabawą. I żeczywiscie było dużo potu ale też było zabawnie.

    Teraz ćwiczę w Krakowie w fitness studion "New York". Dwa razy w tygodniu "dożucam" zajęcia z pole dane-u do mojego triathlonowego dzienniczka treningowego:)

Co to jest Pole fitness? ;

  Pole dance składda się z seri niearebowych i aerobowych fragmentów, ruchów, pozycji i przejść z elementami zozgrzewającymi i relaksującymi na i przy rurce. Zajęcia pole dance sa połączeniem elementów tańca z intensywnym programem ćwiczeń wzmacniających ciało. W odróżnieniu od innych form ćwiczeń zajęcia te nie koncentrują się na wybranej grupie lecz pracują nad szeroką gamą mięśni, a technika tych ćwiczeń wzmacnia całe ciało, tonuje nogi, brzuch, pośladki ramiona używając do tego ciężaru własnego ciałą. Specyficzne umijętności jakie nalezy posiadać do efektywnego trenowania pole dance, to elastyczność, siła, kreatywność, siła, pewność siebie i umijętna ocena możliwości włąsnego ciała. Większośc osób już pod dwóch zajęciach jest w stanie skutecznie wykonywać kilka ruchów, figur i tzw. spinów.

    W trakcie zajęć wymaga się pożadnej rozgrzewki. Rozciąganie jest tutaj obowiązkowe gdyż bez tego mamy gwarantowaną  kontuzję. Na zajęciach wykonuje się pojedyncze figury i spiny, które póżniej wraz ze stponiem zaawansowania można łączyć ciekawymi przejściami i twożyć układ do danej piosenki.

    Najlepszy strój- to krótki top i spodenki. Ciało musi przykleić się do rurki a ubrania uniemozliwiają to.Przed zajęciami nie można smaorowa się olejkami i kremami gdyż wtedy nasza przyczepnośc do rurki będzie niemożliwa.

  Podsumowując-Pole dance to zabawne i kreatywne ćwiczenia stworzone dla każdej kobiety, która chce się nauczyć jak poruszać ciałem naturalnie i swobodnie przy jednoczesnym wykonywaniu intensywnych ćwiczeń poprawiających formę.

 Polecam:)



Laserowa korekcja wady wzroku

cache_2435850852jpg

Postanowiłam napisać o najlepszej inwestycji jaką ostatnio zrobiłam w postaci laserowej korekcji wady wzroku.

 Pamiętam jak w wieku 14 lat okulista wydał na mnie wyrok że muszę zacząć nosić okulary. Miałam wtedy wadę -1,5. Chodziłam wtedy do gimnazjum i trenowałam pływanie Mrużyłam oczy bo wstydziłam się nosić okulary.Pozatym okulary stanowiły dla mnie duży problem w momencie gdy musiałam iśc na basen. W wieku 16 lat zaczęłam nosić soczewki ale zawsze marzyłam o tym aby zrobić laserową korekcję wzroku. Do zabiegu trzeba mieć co najmniej 23 lata (wada nie może się pogłębiać) i nie więcej niż 46.

W tym roku skończyłam 25 lat (z wadą wzroku -5,5), więc sprawiłam sobie prezent w postaci zabiegu na oczy. Wybrałam klinikę „Lexummedica” która mieści się w Szczecinie.

 

Badanie wstępne;

Najpierw pojechałam na badania wstępne które określiły czy kwalifikuję się do zabiegu (chodzi o budowę oka oraz o i inne indywidualne przeciwwskazania do zabiegu). Koszt tych badań to 150zł. Badania trwają ok. 1,5 godziny razem z zakropieniem oczu atropiną (dlatego w ten sam dzień nie wolno prowadzić samochodu-ja pojechałam pociągiem). Wyniki są od razu po badaniach .Jeśli przeszło się je pozytywnie to konsultuje się z lekarzem rodzaj wykonywanego zabiegu. Wszystkie 3 metody są oczywiście wykonywane laserem;

 

1. Metoda Lasik ok. 2300zł za oko

2 Metoda Femtolasik ok. 3500zł za oko

3. Metoda Lasek ok. 2600zł za oko

Po wywiadzie z doktorem doradza on jaka metoda jest najlepsza dla danej osoby. Ja kwalifikowałam się do każdej z powyższych 3 metod.Jednak doktor doradził mi jako osobie uprawiającej sport metodę numer jeden a więc metodę Lasik w której najpierw doktor nacina rogówkę a dopiero potem następuje praca lasera. Mówił że jest to najlepsza metoda dla osób które wyczynowo trenują sport, Powiedział że tą metodą przeprowadzono zabieg u Moniki Pyrek.poniewaz metoda Lasik jest najlepsza dla sportowca.Jednak Lekarz ostrzegał mnie, że po zabiegu przez pierwsze dni można odczuwać spory ból i dyskomfort.

Ostatecznie zdecydowam się na zabieg metodą którą doradzał mi lekarz (Lasik) i zapisałam się na zabieg.Lekarz powiedział mi że 2 tygodnie przed zabiegiem nie mogę nosić soczewek a w dzień zabiegu mam wziąć ciemne okulary i przyjść z osobą towarzyszącą.

 

Dzień Zabiegu;

Po dwóch tygodniach pojechałam już na zabieg do Szczecina. Przed zabiegiem ponownie zrobiono mi wszystkie badania oczu (i koszt 150zł). Pielęgniarka powiedziała mi ,że już mogę schować okulary i na zawsze się z nimi pożegnać. Następnie znieczulili mnie do zabiegu. Znieczulenie polega na wkropieniu kropli znieczulających do oczu i podaniu jednej tabletko ketanolu. Po 30,40 minutach wchodzi się do sali zabiegowej.

 

Zabieg;

Zabieg odbywa się w pozycji leżącej. Głowa zostaje unieruchomiona . Pielęgniarka zakłada specjalne plastry ,które podtrzymują powieki. Dzięki tym plastrą oczy zostaja szeroko otwarte. Przez cały czas trwania zabiegu okulista mówi pacjentowi co w danym momencie robi. Pacjent cały czas musi patrzeć w świecące się światełko . W tym samym czasie lekarz robi nacięcie rogówki a laser wykonuje drugi etap zabiegu. Na koniec zabiegu zakładane są do oczu opatrunki w postaci soczewek. Korekcja jednego oka trwa ok. 10minut.

 

Pierwsze chwile po Zabiegu;

Po zabiegu pacjent od razu wstaje samodzielnie z łóżka i przechodzi do poczekalni gdzie czeka ok. 30 minut z zamkniętymi oczami. Po tym czasie przychodzi pielęgniarka i każe otworzyć oczy. Następnie daje recepty z kroplami które trzeba używać zaraz po zabiegu (koszt tych kropel to ok. 200zł). Pielęgniarka mówi jak należy zachowywać się po zabiegu;

-Nie wolno przez pierwsze dni wychodzić na słońce i należy unikać ostrego światła

-Trzeba zakraplać oczy zgodnie z rozpiską daną przez lekarza

-Przez pierwszy miesiąc po zabiegu należy unikać nadmiernego wysiłku fizycznego

-Przez 2 miesiące po zabiegu nie wolno korzystać z basenu

Po wyjściu z kliniki pacjent musi założyć okulary przeciwsłoneczne. Teoretycznie można otworzyć oczy ale tak jak w moim przypadku ból i pieczenie uniemożliwiały mi to.

 

Pierwszy tydzień po zabiegu;

Pierwsze 3 dni po zabiegu były jak z życia wzięte. Czułam ogromne pieczenie jak by ktoś polał mi na oczy kwas. Nie obyło się przez te dni od brania tabletek przeciwbólowych. W dniu czwartym zaczęłam powoli otwierać czy ale niczym wampir chowałam się w pokoju przed światłem i słońcem. Tak było do końca tygodnia. Dla mnie najważniejsze było to że z każdym dniem czułam że jest lepiej.

Równo tydzień po zabiegu idzie się na wizytę do kliniki na ściągnięcie opatrunków (soczewek)     i sprawdzeniu przez lekarza jak goją się oczy. U mnie proces gojenia przebiegał prawidłowo.

 

Dzisiaj

Dzisiaj mija prawie 2 miesiące po zabiegu. Widzę superJ Śmieję się że mam sokoli wzrok. Powróciłam już do wszystkich treningów, łącznie z pływaniem. Polecam wszystkim którzy mają wadę wzroku i trenują sport! Jest to najlepsza inwestycja dla samego siebie!

Katarzyna Gudaniec

*W załączniku znajduje się ofertta kliniki Lexummedica oraz szczegóły związane z zabiegiem



lexum_refrakcja_n_3.pdf
Monika Pyrek również jak ja wykonywała korekcję wzroku metodą Lasik w klnice Lexummedica


10 mitów o treningach

1. Kwas mlekowy powoduje zakwasy


Pieczenie w mięśniach, które odczuwamy na chwilę po zakończonym treningu, jest wynikiem nagromadzenia dużej ilości protonów. Zmieniają one równowagę kwasowo-zasadową organizmu.

 

Wprawdzie kwas mlekowy również może zwiększać pulę protonów w organizmie, jednak organizm powinien poradzić sobie z nimi. Przyczyn nieprzyjemnego odczucia zaraz po treningu należy szukać w reakcjach rozpadu ATP oraz glikolizy beztlenowej.

Co ciekawe, kwas mlekowy może wydłużać nasze zdolności wysiłkowe.

Co jednak ważniejsze, zakwaszenie organizmu mija w ciągu 1-2 godzin, a poziom protonów zostaje ustabilizowany. Bóle mięśniowe, popularnie nazywane zakwasami, które odczuwamy następnego dnia, to mikrouszkodzenia mięśni (piwo nie pomoże w żaden sposób).

Pod wpływem intensywnego wysiłku włókna mięśniowe ulegają niewielkim uszkodzeniom, pojawia się miejscowy stan zapalny, który powoduje ból. Następnie, w procesie regeneracji, włókna ulegają pogrubieniu i są bardziej odporne. Jest to więc efekt pozytywny, ponieważ świadczy o prawidłowo przeprowadzonym treningu.

 

2. Brzuszki drogą do pięknego brzucha

 

Dziesiątki, a nawet setki brzuszków każdego dnia nie przybliżą nas nawet o krok w drodze do idealnie wyrzeźbionego brzucha. Mięśnie pod wpływem tego rodzaju treningu mogą ulec wzmocnieniu lub pogrubieniu. By je uwidocznić, niezbędne jest spalenie tkanki tłuszczowej, która je okrywa.

Trening siłowy (w tym brzuszki) nie posiada takiego potencjału. Drogą do idealnego brzucha jest trening cardio, interwałowy, jak bieganie, pływanie, jazda na rowerze oraz właściwa dieta. To jedyna metoda, by pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej.

Co więcej, bardzo duża liczba brzuszków wykonywanych "solo" może nadmiernie wzmocnić te rejony ciała. Prowadzi to do niewłaściwego rozkładu napięcia mięśniowego i przyczyniać się może np. do powstawania bólu pleców.

 

3. Duża liczba powtórzeń przy redukcji


To niezwykle często spotykana praktyka. Przyjmuje się, że podczas redukowania wagi i pracy nad rzeźbą ciała należy zwiększyć znacząco liczbę powtórzeń (15-20) oraz zmniejszyć ciężar. Okazuje się jednak, że taka metoda nie spala więcej tłuszczu niż trening z dużymi ciężarami i niewielką liczbą powtórzeń (5-8).

Wciąż jest to forma treningu beztlenowego, która nie ma potencjału spalania tkanki tłuszczowej. Duża liczba powtórzeń w okresie ujemnego bilansu kalorycznego sprzyja utracie masy mięśniowej, z kolei trening z dużym obciążeniem i niewielką liczbą powtórzeń powoduje większy wyrzut hormonów anabolicznych, co sprzyja spalaniu tkanki tłuszczowej i zachowaniu masy mięśniowej.

Okazuje się, że duże ciężary biją na głowę mityczną, dużą liczbę powtórzeń pod każdym względem. Jeśli dodatkowo skrócimy czas przerwy między seriami do minimum, organizm zacznie wytwarzać dług tlenowy, co oznacza, że znacznie chętniej będzie spalał tłuszcz po zakończeniu wysiłku. Nie należy jednak zapominać o właściwej diecie i treningach cardio.

 

4. Maszyny są bezpieczniejsze niż hantle


Maszyny są dobrym rozwiązaniem dla początkujących, ponieważ pomagają przyzwyczaić ciało do intensywnych wysiłków. Tego typu przyrządy sprawiają jednak, że praca mięśniowa jest izolowana - trenujemy wybrane części ciała. Prowadzi to do zaburzeń napięcia mięśniowego w obrębie mięśni stabilizacyjnych.

Innymi słowy, możemy mieć niezwykle silne ramiona, zdolne do dźwigania ogromnych ciężarów, jednak głębokie mięśnie stabilizacyjne w obrębie brzucha i kręgosłupa nie są w stanie za nimi nadążyć. Może to prowadzić do kontuzji podczas zwykłych czynności dnia codziennego (podnoszenie reklamówki z zakupami).

Rozwiązaniem są wielostanowiskowe ćwiczenia złożone przy użyciu wolnych ciężarów. Pozwalają one równomiernie rozwinąć muskulaturę oraz aparat stabilizacyjny.

 

5. Musisz czuć "pompę", by mieć efekty


Pod wpływem dużej liczby powtórzeń krew wypełnia naczynia krwionośne oplatające mięśnie. Powoduje to chwilowe zwiększenie objętości mięśnia oraz przyjemne uczucie wynikające z wydzielania endorfin.

By taka sytuacja mogła zajść, niezbędna jest praca z niewielkim obciążeniem, co nie sprzyja budowaniu siły oraz masy mięśniowej.Takie metody rozwijają jedynie ich wytrzymałość. Jeśli więc celem jest rozwój siły bądź muskulatury, należy odłożyć na bok "pompę" i skupić się na właściwym obciążeniu treningowym.

 

6. Pas do treningu jest niezbędny


Pas treningowy dostarcza sztucznej stabilizacji, zastępuje też tłocznię brzuszną, która może poprawiać zdolności wysiłkowe nawet o 30 proc. Regularne treningi w pasie sprawiają, że mięśnie stabilizujące nie adaptują się do obciążeń. W konsekwencji, daje to złudne poczucie bezpieczeństwa.

Nogi lub inna grupa mięśniowa są w stanie dźwigać ogromne ciężary, jednak małe mięśnie odpowiedzialne za postawę i stabilność zupełnie nie są do nich przystosowane. Naraża to organizm na duże przeciążenia i zwiększa ryzyko kontuzji. To jak dom zbudowany na kruchym fundamencie.

Pas treningowy powinien być stosowany sporadycznie i tylko w przypadku bardzo dużych obciążeń treningowych.

7. Trening do załamania jest niezbędny

 

Stara szkoła kulturystyki zakłada wielogodzinne treningi do załamania mięśniowego. Oznacza to, że trenujący powinien wykonać maksymalną możliwą liczbę powtórzeń. W ciągu kilkudziesięciu lat nastąpił ogromny rozwój fizjologii i badań w tym kierunku. Okazuje się, że tego typu metody są szybką drogą do przetrenowania i znużenia.

Układ nerwowy nie jest w stanie odpowiednio się regenerować, co hamuje postępy treningowe. By wykonać skuteczny trening, wystarczy 45 minut. Należy podkreślić, że mięśnie rosną, gdy śpimy - podczas procesu regeneracji, a nie w chwili dźwigania ciężarów.

Nie należy zapominać, że zawodowi kulturyści zwykle wspomagają się niedozwolonymi środkami, co pozwala trenować dłużej i przyspiesza regenerację.

 

8. Trening siłowy hamuje wzrost

 

Zadziwiające, że rodzice pozwalają dzieciom uprawiać takie dyscypliny, jak bieganie, piłka nożna czy koszykówka, a jednocześnie mają duże obiekcje w stosunku do treningu oporowego. Okazuje się, że sporty drużynowe, jak siatkówka czy koszykówka, znacznie bardziej obciążają organizm niż właściwie przeprowadzony trening siłowy.

Amerykańskie Stowarzyszenie Ortopedyczne Medycyny Sportowej zaleca treningi oporowe u dzieci, ponieważ dostarczają one dobrego bodźca do wzrostu mocnych kości i ogólnego rozwoju. Dzieci nie powinny jednak ćwiczyć z dużymi ciężarami. Za maksymalne uznaje się takie, przy których młoda osoba jest w stanie samodzielnie wykonać minimum 6 powtórzeń.

 

9. Jeśli przestaniesz trenować, mięśnie zmienią się w tłuszcz

 

Tkanka tłuszczowa i tkanka mięśniowa to dwie zupełnie różne struktury. Zbudowane są z odmiennych elementów. Nie jest możliwa zamiana tkanki mięśniowej w tkankę tłuszczową - zasada ta działa w obie strony.

Zaprzestanie treningów może prowadzić do rozpadu mięśni, nadmiar spożywanych kalorii do przyrostu tkanki tłuszczowej. Jednak, nigdy tkanki te nie "zamieniają się miejscami".

Warto wspomnieć o zjawisku popularnie nazywanym "pamięcią mięśniową". Okazuje się, że powrót do formy po długotrwałej przerwie wysiłkowej jest szybszy u osób, które wcześniej trenowały regularnie, w porównaniu do tych zupełnie początkujących.

 

10. Jeżdżę na rowerze, więc nie muszę trenować nóg

 

Kończyny dolne są niechętnie trenowaną częścią ciała. Ogromny błąd. To największa grupa mięśniowa, jej trening powoduje również największą odpowiedź biologiczną, pod wpływem której rośnie całe ciało. Gwarantuje to harmonijny rozwój.

Należy podkreślić, że jazda na rowerze czy bieganie to wysiłki o charakterze tlenowym - powodują wzrost wytrzymałości, ale nie oddziałują na mięśnie w taki sposób jak trening siłowy. Dodatkowo właściwie przeprowadzone ćwiczenia zmniejszają ryzyko kontuzji w sytuacjach dnia codziennego.


 Wśród osób uprawiających sport krąży wiele mitów. Często mają tyle wspólnego z prawdą, co stwierdzenie, że Ziemia jest centrum wszechświata. Przyjrzyjmy się zatem dziesięciu najpopularniejszym bzdurom na temat treningów.


TRIATHLON


1. Około 90% osób, które ukończyło pierwszy triathlon, postanowiło kontynuować swoją przygodę z tym sportem.

 

2. Pierwszy triathlon w Polsce odbył się w Kiekrzu w 1984 roku na dystansie 1500m pływania, 50km jazdy na rowerze i 20km biegu. Zawody wygrał Jan Olesiński, który był pięcioboistą, zdobywając w tej dyscyplinie Mistrzostwo Świata.

 

3.Najdłuższy triathlon odbył się pierwszy raz w 1998 roku w Monterrey w Meksyku. Nazywał się Double Deca Ironman Triathlon i był 20 razy dłuższy od zwykłego Ironmana. Wygrał go Vidmantas Urbonas z Litwy z czasem 437 godzin, 21 minut i 41 sekund. Aby ułatwić wam matematykę, podaję dystanse dla poszczególnych dyscyplin: pływanie – 76 kilometrów, rower – 3600 km, bieg – 844km!

 

4. Alistair Brownlee przebiegł w Londynie dystans 10 kilometrów w 29:07 min. To czas, który okazał się gorszy o 1 minutę i 37 sekund od złotego medalisty biegu 10km na IO 2012, Mo Farah. Co więcej, Allistair przeszedł ostatnie metry, nie biegł oczywiście po bieżni i miał za sobą rewelacyjne czasy w pływaniu i na rowerze. Czas jaki osiągnął w biegu dałby mu 26 miejsce w rywalizacji na 10km w Londynie.

 

5. Najstarszym finiszerem dystansu Ironman wśród kobiet jest siostra zakonna Madonna Buder, która przekraczając metę na Hawajach w 2006 roku miała 76 lat. Pisaliśmy już o niej wcześniej na AT. Wśród mężczyzn jest to Lew Hollander (81 lat).

 

6. Skoro wymieniliśmy już najstarszą uczestniczkę wyścigu na dystansie Ironman, to pora na najmłodszego. Jest nim Hunter Lussi, który pokonał ten dystans mając zaledwie 13 lat! Kończąc 16 lat miał już na swoim koncie ponad 33 triathlony! Jego dotychczasowy rekord na dystansie Ironman wynosi 11 godzin, 24 minuty i 56 sekund. Oczywiście jest wiele kontrowersji związanych z wiekiem Huntera i dystansami jakie pokonuje. Niektórzy oficjele ITU nazywają jego starty „wykorzystywaniem dzieci”. Obecnie Hunter jest bohaterem wielu artykułów, filmów i reportaży, zwłaszcza na temat promocji zdrowego trybu życia wśród młodzieży.

 

7. Najszybciej dystans Ironman pokonał Andreas Raelert w czasie 7 godzin, 41 minut i 33 sekund w 2011 roku w Roth (pływanie - 46:18, rower - 4:11:43, bieg 2:40:52). Najszybszą kobietą na tym dystansie jest oczywiście Chrissie Wellington z czasem 8:18:13.

 

8. Najlepszym pływakiem wśród męskich olimpijczyków podczas triathlonu w Londynie okazał się Richard Varga, który pokonał dystans 1,5km w czasie 16 minut i 56 sekund. W ten sposób uzyskał rewelacyjną średnią czasu 1 minuta i 7 sekund na 100m!

 

9. Wyścig kobiet w Londynie był bardzo emocjonujący. Walka pomiędzy Nicolą Spirig i Lisą Norden przejdzie z pewnością do historii nie tylko triathlonu, ale i Olimpiad. Różnica czasu pomiędzy zawodniczkami była mniejsza aniżeli w olimpijskim finale biegu na 100m – zarówno kobiet, jak i mężczyzn!

 

10. Ile płacą w triathlonie? Otóż pula nagród w zawodach 2012 ITU World Triathlon Series pod szyldem ITU (Interantional Traithlon Union) wzrosła w tym roku w porównaniu z 2011 o 15 procent. Pula nagród w Grand Finale w Auckland wyniosła 270,000USD (dolarów amerykańskich), podczas gdy w innych imprezach z serii ITU 170,000USD. Co więcej, nagrody pieniężne otrzymywało pierwszych 20 zawodników, a nie 15 jak to było w roku poprzednim. Zawodnicy mają także szansę na nagrody pieniężne za wynik końcowy rywalizacji w serii. Pula nagród wyniosła 600,000USD, a zwycięzcy zgarnęli 60,000USD, wicemistrzowie 15,000 USD mniej, a brązowi medaliści powiększyli swoje konta o 33.000USD.



TENIS


cache_2430116055jpg

Podczas meczów tenisowych na angielskim Wimbledonie można usłyszeć od sędziego podającego wynik słowo "love" zamiast 0, np. "love:15". Co słowo "miłość" ma wspólnego z cyfrą zero?

 

Odpowiedzi trzeba szukać w XVII-wiecznej Francji, gdzie narodziła się poprzednik tenisa - gra w piłkę zwana jeu de paume. Była popularna w całej oświeconej Europie. Zaczęto budować specjalne sale do gry w piłkę. Szczególnie znana była była sala w Wersalu, która w przededniu Rewolucji Francuskiej stała się miejscem spotkań członków Zgromadzenia Narodowego.

"La paume" oznacza "powierzchnia ręki", ponieważ pierwotnie gracz uderzał dłonią. Rakiety, siatki i sędziowie pojawiły się później. "La paume" była niejako gra hazardową, ponieważ grano na pieniądze. Gracz tracąc punkt, oddawał przeciwnikowi gros denier, czyli 15 denierów. Wtedy wynik wynosił 0:15. Kolejna przegrana to strata kolejnych 15 denierów i wynik 0:30 itd. Ten sposób liczenia przyjął się później w tenisie.

W czasie wojen religijnych, prześladowani protestanccy obywatele Niderlandów uciekali głównie do Anglii i wzbogacali Wyspy własną kulturą. Niderlandzkie wpływy wkradły się także na boisko. Holendrzy, z właściwą sobie protestancką skromnością, mawiali podczas gry "I speel niet om Geld, maar omme Lof", co oznaczało "Nie gram o pieniądze, lecz z miłości". Przegrany tracił co prawda pieniądze, ale zostawał mu jeszcze miłość (Lof).

W ten sposób Anglicy przejęli słowo do swojego systemu punktacji. Zwyczaj przetrwał do dziś. Jeśli zatem usłyszymy na meczu tenisowym "love:15", oznaczać to będzie wynik 0:15, co należy rozumieć jako zachowanie godności i pokory przez przegranego.



DOPING...skąd się wziął


Doping to wynalazek sprzed przeszło 100 lat. Zanim środki dopingujące zaczęli brać ludzie, podawano je koniom wyścigowym przed ważnymi gonitwami.


Termin "doping" narodził się na wielkich torach wyścigowych w Stana Zjednoczonych a pochodzi od słówka "dope", oznaczająca wówczas tyle co "niebezpieczna mieszanka leków". Istniały wprawdzie dozwolone formy wspomagania kondycji koni jak pojenie kawą czy alkoholem, lecz nie dawały takiego "kopa" jak mieszanki rożnych substancji chemicznych.

 Na przykład "Doc" Ring, podejrzany podczas wyścigów konnych w New Jersey, podawał swoim koniom koktajl z nitrogliceryny kokainy, wody różanej. Niestety taka mieszanka powodowała u koni zanik kości i łamanie się kończyn przy najlżejszej nawet kontuzji. Właściciele koni postanowili zatem zastąpić nitroglicerynę strychniną, imbirem i pieprzem.

Z czasem zjawisko dopingu trafiło na tory wyścigowe Anglii, Europy i Australii i przybrało takie rozmiary, że austro-węgierski Jockey Club wprowadził zimą 1990 r. całkowity zakaz jakiegokolwiek dopingu na rodzimych torach.

 Pierwszym znanym przypadkiem zażycia substancji zwiększającej wydolność na zawodach sportowych był zwycięzca Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1904 r., Amerykanin Thomas Hicks. Po przebiegnięciu mety stracił przytomność na kilka godzin. Później przyznał się, że wypił bezpośrednio przed zawodami brandy wymieszane ze strychniną w celu poprawy wydolności.


cache_2429506234jpg



MARATON


cache_2433844451jpg


Ranking TOP 10 Maratonów w Polsce


L.pUczestnicyNazwa Data                                          
1.6 796Maraton Warszawski2013-09-29Warszawa
2.5 421Maraton Poznanski2013-10-13Poznan
3.3 896Wroclaw Maraton2013-09-15Wroclaw
4.3 014Cracovia Maraton2013-04-28Kraków
5.1 091Dębno Maraton2013-04-07Debno
6.1 010Lódz Maraton2013-04-14Lódz
7.728Silesia Maraton2013-05-03Chorzów
8.630Maraton Solidarnosci2013-08-15Gdansk
9.450Maraton Metropolii2013-05-19Torun
10.440Maraton Karkonoski2013-08-03Szklarska Poreba

Czy wiesz, że posłaniec, który zapoczatkował bieg maratoński w ogóle nie istniał?


Legenda o posłańcu Filippidesie, który miał przebiec drogę z Maratonu do Aten z nowiną zwycięstwa i dać początek nowej dyscyplinie olimpijskiej - biegowi maratońskiemu, jest nieprawdziwa. Brakuje jej wyraźnie podbudowy historycznej - i co do tego historycy są dość zgodni.


Dwie okoliczności sprawiają, że wydaje się ona całkowicie nieprawdopodobna. Przede wszystkim o bitwie pod Maratonem dowiadujemy się tylko z jednego źródła - kronik Herodota, który nie wspominał wcale o jakimkolwiek posłańcu. Nie jest raczej możliwe, żeby Herodot przeoczyłby w swoich relacjach - w końcu szczegółowo opisuje całą bitwę i zwycięstwo Greków. Druga okoliczność jest całkiem banalna, jednak przekonująca. W tamtych czasach Grecy potrafili już przekazywać sobie wiadomości za pomocą sygnałów i nie było zwyczaju wysyłania posłańca pieszo. Nieprawdopodobne także wydaje się to, że żołnierz w pełnym rynsztunku, z oszczepem, w sandałach przebiegł w upale ponad 42 km. Bardziej wiarygodna jest wersja, że pokonał drogę konno.


cache_2429372208jpg


Czy wiesz, że od 1926 roku kobietom zakazano biegów maratońskich?


W 1923 roku Frances Hayward jako pierwsza kobieta ukończyła bieg maratoński - czas 11 godz. 35 min. Jest to jednak nieoficjalny wynik, gdyż oficjalnie nie dopuszczoną ją do biegu.

 

Trzy lata później w maratonie pobiegła Brytyjka, Violet Percy i to ją uznaje się za pierwszą kobietę, która oficjalnie ukończyła maraton. Potem jedna nastąpiła bardzo długa przerwa w startach kobiet, bo aż do roku 1963. Jej powodem były przypuszczenia, że tak długie biegi są przyczyną bezpłodności. Zresztą nawet nie tak długie biegi, bo kobietom pozwolono biegać na co najwyżej 800 metrów.


cache_2429375116jpg


Czy wiesz, w jak ciekawych miejscach rozgrywane są biegi maratońskie?


Bieg maratoński wcale nie musi przebiegać w przyjemnych warunkach klimatycznych i po prostej, asfaltowej drodze. To dziś dla biegaczy już za mało. Aby uatrakcyjnić i maksymalnie utrudnić sobie bieg, maraton odbywa się w najbardziej wymyślnych miejscach globu, często w skrajnych warunkach klimatycznych. Grunt to pokonać własne słabości.

W dzisiejszych czasach biegi maratońskie są rozgrywane w bardzo ciekawych miejscach. Fani długodystansowego biegania mogą zmierzyć się ze swoimi słabościami m.in. na pustyni (w ramach Sahara-Marathon w Tunezji), w temperaturze sięgającej nawet -30 st., biegając po zamarzniętym Jeziorze Bajkał (Ice Marathon w Rosji), przemierzając Wielki Mur Chiński (Wall-Marathon), czy odwiedzając w czasie jednego biegu Europę i Azję (Euro-Asia Marathon, z trasą wiodącą przez most na Bosforze).

*Więcej informacji w dziale; Marzenia Startowe